Halołynowy Odcinek Specjalny >> sobota, 1 listopada 2008 21:47:09


Zdrastwuj!

Po długiej ciszy czas na extra długi odcienk specjalny! W końcu taka zacna okazja zdarza sie raz w roku. Nie Halloween. Odcinek specjalny. Więc delektujcie się kolejną dawką MHROCKU!



HERMAFRODYTA I MONTY PYTHON

Pewnego razu Sandra pojechała z rodzicami w góry. Jednego dnia została sama w hotelu, ponieważ bolała ją głowa. Pospała 4 godziny. Śniła mu się piękna łąka na której było pełno zwierząt...
Ona to ON? Wszystko o Sandrze!

Jednak nagle ze snu wyrwał ją okropny zapach. Coś strasznie śmierdziało jakąś padliną. Wyszła, by to sprawdzić. Zapach dobiegał z pokoju obok. Pomyślała, że może to lokator tamtego pokoju coś gotował na śniadanie i niedokładnie zmył naczynia...
Padlina z rana jak śmietana.

Zapukała raz. NIC. Zapukała drugi. NIC. Zapukała trzeci. NIC!!!.
A za czwartym był Nietzsche.

Chciała zapukać czwarty raz ale drzwi same się otworzyły, a w nich stał pół żywy mężczyzna z podrapaną twarzą.
FRYDERYKU, a gdzie twoje wąsy?!

Sandra szybko wbiegła do jego pokoju żeby zadzwonić do rodziców. Podbiegła do telefonu, wykręcił numer ale nagle usłyszała jakieś piski z szafy.
A może ono zmienia płeć w zależności od nastroju…

W szafie siedział mały, biały królik. Po chwili usłyszał jakieś ryknięcie a kiedy się odwróciła zauważyła tylko jakieś pazury i poczuł straszny ból w nodze okazało się że w ułamku sekundy już jej niemiała.
The Killer Rabbit of Caerbannog! RUN AWAY!

Umarła.
>;

Rodzice Sandry od razu gdy usłyszeli dziwny ryk w słuchawce postanowili wrócić. Ale gdy jechali mieli wypadek. Umarli.
D;

Niektórzy przechodnie mówili że wpadli w poślizg. Lecz jedna staruszka ciągle się sprzeczała i mówiła że na drodze widziała białego królika...
That rabbit’s dynamite!


GRUNT TO RODZINA

Rodzinka w składzie: mama, tata, i 5 dzieci zamieszkali w pewnym domu. Ludzie mówili, że w tym domu straszy. Oni się nie przejęli tym. W domu nie było nic prócz jedynego, pustego obrazu. Próbowali go zdjąć na różne sposoby - nie dało się.
Ot cholera, wredna jak czyraki na dupie.

Wreszcie dali sobie spokój i zaczęli się rozpakowywać. Co kilka nocy z obrazu spływała krew. W tym samym czasie, ktoś z rodziny umierał. W ten sposób umarło już dwoje dzieci - Natala i Bartek.
Oczywiście rodzice też się tym nie przejęli.

Oboje mieli po 13 lat. Gdy następnym razem obraz zaczął krwawić, Madzia szła do łazienki. Przechodziła koło obrazu. Obraz zwykle był czysty - nic nie było na nim namalowane. Tym razem na obrazie był krwawy napis: NIE OGLĄDAJ SIĘ ZA SIEBIE. Ale ciekawość zżarłą Madzię.
A potem Ciekawośc miała zgagę.

Obejrzała się za siebie i...nic już więcej nie zobaczyła.
Szczerze mówiąc to zdanie jest tak głupie, ze nie potrafię do niego nic błyskotliwego wymyśleć.

Ktoś a raczej coś wbiło jej kuchenny nóż prosto w serce. Zwłoki Madzi przeniesiono do jej łóżka. Następnego dnia rodzice zaczęli wieżyć […]
Wieżyć to synonim do szczytować?

CZERWONY KLAUN I SZALONY KAPITALIZM

Gdy rozpoczęły się lekcje klasa 4b miała j.polski w sali 202. Była prześliczna. Podłaga była z paneli a ściany zostały pomalowane na kolor oliwkowo-zielony. Lecz jedna rzecz tam nie pasaowała. Klaun.
Klaun? W klasie? Bez sensu…

Wisiał sobie samotnie na rurze przy kaloryferze. Włosy miał czerwone,żółtą koszulke i niebieskie szelki.
I’M DR. ROCKSO! THE ROCK N’ROLL CLOWN! I DO COCAINE!

Gdy rozpoczęła się lekcja pani zaczęła pytać uczniów o imiona a by się z nimi zapoznać. Kiedy to zrobili jeden z chłopców zapytał się co to za klaun tam przy rurze.
- Myśle że zwykły klaun,powieszono go tutaj aby dodał uroku tej sali :)
Wieszanie jest niezwykle urokliwe, to fakt.

- Nie podoba mi się...
- Dlaczego?
- Jest dziwny.
- Dziecko co ty mówisz?!
- Poprostu mi się nie podoba!
Bo Słowacki wielkim poetą był!

- Nie bądź śmieszny! Właśnie dostałeś uwagę za pyskowanie do nauczyciela!
Tak trochę żal dostać na dzień dobry uwagę…

Chłopiec nazywał się Marcin. Po powrocie opowiedział o tym zdarzeniu rodzicom.
Tata, a Marcin powiedział…

Następnego dnia gdy marcin przyszedł do szkoły i miał język polski, klaun siedział na biurku nauczycielki. Zdziwiony tym widokiem usiadł do ławki. Lecz gdy popatrzył na ławkę to przysiągłby ,że popszedniego dnia były nowiutkie prosto ze sklepu.Dzisiaj już wyglądały przerażające ,podrapane,pobrudzone... Najdziwniejsze było to ,że rura od kalloryfera była oderwana.
Niezły melanż ktoś urządził…

Nauczycielka popatrzyła na Marcina i mówi:"Ty! Znajdź sobie jakiegoś kolege i remontujcie sale! Wiem ,że to wy!"
Czyn społeczny. Lepsze to niż wykopki.

Chłopiec poprosił kolege z ławki o pomoc. Zgodził się. Zostali po lekcji aby odnowić salę.
Pomożecie? POMOŻEMY!

Klaun został. Gdy malowali ściany lalka spadła z biurka. Lekko się przestraszyli. KIedy skończyli swoją prace poszli do domu. w czwartek rano pierwszą lekcją była matematyka. Siedziała tam kukiełka. Ta sama co w sali 202. Po przerwie w sali od polskiego znów siedziała tam ta lalka! Chłopak komletnie nie wiedział o co chodzi! Lecz najdziwniejsze było to ,że nie było ich nauczycielki. Poczym przyszedł dyrektor i powiadomił iż pani od polskiego zrezygnowała z pracy.
Szalony kapitalizm

Na jej miesce przyszedł nowy nauczyciel. Rude włosy, żółta koszulka, niebieskie szelki... -Witam was mooi mili!
Werter? Czy po prostu, jak niektórzy mawiają, zwykły pedał?

-Dzień dobry.
-Miło mi jestem... Piotr... tak właśnie! Nazywam się Piotr! Marcin zwariował. Przyszedł do domu. Zaczął majaczyc... Rodzice poszli z nim do psychologa. Lecz i on nie mógł mu pomóc.
Z gramatycznego punktu widzenie, to wszystko mówi owy Piotr.

Musieli, poprostu musieli go odda do zakładu. Nie było innego wyjścia... Biedny chłopak.
Dobry chłopak był, ale chyba mało to on nie pił.

Został zamknięty i odizolowany od świata. Rodzice gop często odwiedzali.
Górnośląski Okręg Przemysłowy? Tak to my, rodzice Marcina. Znowu.

Któregoś dnia przyszedł do niego rudy mężczyzna. KIedy wychodził.. miał w ręku dużą torbe.
Najwidoczniej Marcin ostro narozrabiał skoro Dexter po niego przyszedł.

Chłopiec zniknął. Zakład zamknięto.
Mówię wam, szalony kapitalizm

Lecz zwłoki marcina... odnaleziono. Leżał przy rzece został uduszony a dziwne było to że ktoś mu pomalował włosy. Na jaki kolor? Przecierz dobrze wiecie...
Czerwony! Bo przecież przecier pomidorowy jest czerwony!

RING POCZĄTEK (końca)

Pewnemu małżeństwu urodziło się śliczne dziecko... jednak ojciec nienawidził bachorów i kazał matce pod groźbą je zabić. – wrzucić do studni
Fakt, na aborcję trochę za późno.

Matka się sprzeciwiała temu, dlatego ojciec małą Samarę sam postanowił zamordować w ten okrutny sposób...
W dzisiejszych czasach można liczyć tylko na siebie.

Dziewczynka żyła 7 dni. Przekazywała swoją historię każdemu, kto obejżał kasetę...
Gdzie sens? Gdzie logika?

ZAGADKA ORIENT EXPRESSU

Ta historia przydarzyła się naprawdę. Do dziś jej nie wyjaśniono.
O, to będzie powieść prawie historyczna!

Była podniecona i sdenerwowana.
Zna ktoś takie słowo?

Mówiła, że dowiedziała się od koleżanki, że ktokolwiek o północy, z lustrem, świecą i świętym obrazkiem dwunastokrotnie wypowie słowa "Krwawa Mary", zostanie porwany przez pociąg Widmo i będzie w nim straszył już na zawsze...
Wyobraźcie sobie, że myjecie wieczorem zęby, a
nagle do łazienki wjeżdża wam Orient Express.


Następnego dnia rano w łóżku nie było Karoliny. Przerażona mama odkryła kołdrę i... jej oczom ukazała się spora kupka […]
Wybaczcie, musiałam. Po prostu nie mogę się przestać z tego śmiać.

jakby popiołu ułożona w kształt ciała.... Karoliny.
A czego się spodziewaliście? ;]
Ps.
Teraz już nic nie jest oczywiste. Jest jakby oczywiste.


Pewnego dnia Ania wkładała do pudełek rzeczy Karolinki. Płakała. Za książkami młodszej siostry znalazła fioletowy notesik z napisem DIARY.
A może DZIARY? Grypsuje?

Ostatnia zapisana strona była na pół oderwana. Karolina napisała tam dokładnie to: "Trzeci stycznia 1999 roku, 00:01
Grunt to dokładność.

Jest minuta po północy, wymówiłam tajemne słowa "krwawa Mary" dokłądnie tak, jak mówiła Aśka... I nic. Zastanawiam się, c" Nie było dokończone. Ale na ostatniej stronie notesu róg strony był zagięty. Pod zagiętym rogiem bardzo cienką kreseczką czegoś czerwonego był narysowany pociąg...
Wsiąść do pociągu byleeee jakieeego!

MATKA JEST TYLKO JEDNA

Kolejna historia. Prawdziwa!!!
RETY!

Anna Roskoszewska, była 18 letnią sierotą. Rok temu poznała Andrzeja i zgodziła się za niego wyjść. Była wigilia ich ślubu. Wracała z odległego miasteczka.
Ach ta nastoletnia miłość…

Najstarszy brat od dawna nie dawał znaku życia. Któregoś dnia, gdy żyli jeszcze ich rodzice odszedł z domu i nie wrócił. Młodszy w wieku trzech lat wpadł po wóz, który go zmiażdzył.
Żyj szybko, zemrzyj młodo, zostaw zmasakrowane ciało lub jego brak.

Siostra Ani zginęła przeddzień swego ślubu w niewyjaśniach...
W Niewyjasnianach musi być niezwykle romantycznie.

Ania stanęła na mostku i zaczęła wpatrywać się w wodę. Za nią świecił księżyc i odbijał się w lustrzanej powierzchni mrocznej toni rzeki.
MHROCK!

Ale oprócz odbić księżyca i Ani, było jeszcze czyjeś odbicie... kobiety w średnim wieku, z ciemnymi włosami spiętymi w kok i poważną, surową twarzą.To była mama Dziewczyny. Anna krzyknęła postać uśmiechnęła się dobrodusznie i pogroziła wskazującym palcem.
No moja panno! Nie tak cię wychowałam!

Dziewczyna obróciła się na pięcie lecz nikogo niezauważyła. Usłyszała za sobą szept: Aniu nie próbuj zmieniać nazwiska!!! Jesteś ostatnią z naszego rodu... Pamiętaj!!! Nie posłuchasz, to będziesz żałować!!! Dziewczyna pamiętała że matka zawsze tak do niej mówiła. Po śmierci obu synów zawsze upominał córki że muszą zostać przy tym nazwisku.
Grunt to rodzinka.

Ale gdy jechała do kościoła zobaczyła tą postać jeszcze raz. Znowu na mostku. Dziewczyna pokręciła przecząco głową. Postać wpadła w furię.
Zaczęła tupać i rzucać kamieniami do wody.


Powiedziała o tym Radkowi. Ledwo jednak dojechali do zakrętu, a zemdlała. Chwilę póżniej stwierdzono zgon. Zmarła od rany zadanej najprawdopodobniej tasakiem. Przez kogo? Kiedy? Niewiadomo. Jednak pani Helena upierała się że widziała na drugim brzegu kobietę w średnim wieku która trzymała zakrwawiony tasak i zwijała się ze śmiechu, a chwilę póżniej rozpłynęla sie w powietrzu...
Pani Hela chyba musi odstawić leki.


I to narazie na tyle, ale napewno możecie się spodziewać niedługokolejnej porcyjki smaczniutkiego MHROCKU. Mam tez nadzieje, że wasze Halołyn było lepsiejsze i bardziej szatańskie od mojego.

PS. Ghaal z Gorgorotha jest gejem. Co automatycznie tworzy go prekursorem NORWEGIAN GAY METALU.
Tym bardziej, że jego bojfrendem jest projektant mody i stylista. Nie, nie Jacyków.

komentarze [2]

>> poniedziałek, 1 września 2008 00:06:36


Człowiek-Viadro wita Was , drodzy (przypadkowi?) Czytelnicy na kolejnej wycieczce w świat wirtualnego Mhroku, pożogi i niewolnictwa. Tym samym pragnę złożyć kondolencje z powodu nastającego rychle nowego roku szkolnego, roku cierpień, nauki, użerania z ciałem pedagogicznym, niewysypiania się... Nie dotyczy mnie to ale doceniam Wasze przyszłe bóle. Niech z tych bóli narodzi się coś porządnego.

Ad rem, dzisiaj na talerzu Viadro poda wam kilka bajeczek, które są łatwe, przyjemne i z morałem. Przy okazji AUTORKA zdradzi nam nieco inne zainteresowania. Konsumujmy, póki ciepłe. Bone apetite!

P.S. Kiedyś w bardzo ustronnym i inspirującym pomieszczeniu Viadro skomponowało plan idealny. Plan idealny analizy. Ale oczywiście gdzieś popłynął. Może wróci. Jak Lassie.

Bajeczka I: Czyli kiedy ogłaszać alarm przeciwżywiołowy.

Mam taki pomysł ,że :będe wchodzić sobie na jakiegoś bloga i jak mi się spodoba to w komciu napisze mu "oceniam twojego bloga"

-> Morał? Chować matki i dzieci! NATYCHMIAST!


Bajeczka II: Konkurs z pytaniami, na które odpowiedzi nigdy byście nie odgadli.

Pies jakiej rasy ma dwukolorowe oczy?

hasky

Jak się nazywa słynny miusical disney chanel

Hight School Miusical

-> Morał: Viadro nie wygrałoby Seata Ibizy...

Bajeczka III: Damy radę!

Postanowiłam ,że na tym blogu nie będzie (...) lotta ,ponieważ niedaje sobie z tym rady. Wiem ,że jest taki program do robienia komci tylko niewiem jak go znaleźć. Proszę kogoś o rade jak temu zapobiec. Za dożo dobrom rade dam 5 komci to niedużo ,wiem ,ale niedaje rade i zorganizuje dla niego dyplomik "pomocna dłoń".(chociaż z tym daje sobie rade).

-> Morał(y): Kto potrafi wytłumaczyć mi na czym polega Lotto na blogu dostanie ode mnie komciem. Kto potrafi zapobiec nie nadawaniu sobie rady z niemocą znalezienia programu do robienia komci na drutach, dostanie dwoma komciami z półobrotu. A kto daje rade ten jest zajebisty.

Bajeczka IV: Ogłoszenie parafialne.

Jest super konkurs na superowy blogu. Można wygrać nawet 200000000 milionów komci.

-> Morał: Odwiedź superowy blog. Miejsce które wybrały MILIONY i skumulowały się ludzkie BOTY.

Bajeczka V: Kto lepszy, ten najlepszy.

Kto zaadoptuje naj więcej zwierzaków ten dostanie 1 z darmo i zniżke na mim blogu czyli będzie "stałym komciażem"

-> Morał: Każdy MAŻY by sobie poKOMCIAŻYĆ. I zaadoptować obrazek.

Bajeczka VI: Kawał.

Kto był pierwszym terrorysą w Polsce? Szewczyk dratewka ,bo zabił smoka.

Morał: Śmiejemy się od 1 września do 3 kwietnia.

Bajeczka VII: Trochę techniki i człowiek się gubi.

efekt leflektoru na obrazku

-> Morał: Jak?

Bajeczka VIII: Marzenia do spełnienia.

"Chcę ,żeby mój blog był sławą niejszy"

-> Morał: Psychologiczne wmawianie sobie prawd oczywistych. Chcę, żeby mój blog był sławą niejszy. Chcę, żeby mój blog był sławą nieniejszy. Chcę aby mój blog był... No wiecie, zajebisty był i w ogóle.

Bajeczka IX: Hymn dziewczyn

My dziewczyny zgrana paczka pobijemy chłopski ród.Weź za ręke chłopca swego idź nad rzeke utop jego ,potem krzyknij głośno hej o jednego durnia mniej.Bo chłopacy to lalusie im potrzebne są mamusie ,by do snu im zaśpiewały i pieluszki przewijały.

-> Morał: A Viadro utopi i chłopców i dziewczynki.

Bajeczka X: Ból dorastania

Wiecie co w moim życiu dużo się zdażyło myśle ,że każda 12 latka otym marzy ,żeby dorosnąć.Napewno ci któży odwiedzają mój blog dosyć często wiedzą już ,że moim kolorem ulubionym jest ,to znaczy był ulubiony.To się zmieniło teraz powiem wam moje ulubione kolorki to:czarny,BIAłY,czerwony.

-> Morał: W życiu każdej dwunastolatki przychodzi taki czas, że zostaje nacjonalistką.

-> MORAŁ DO WSZYSTKICH BAJECZEK: <-


Wszystkie 12 latki zgłaszaj cię się do mnie piszcie swoje problemy.Pomoge wam je rozwiązać.



***Towarzyszu-przybyszu na tym blogu. Zgłaszaj się do mnie pisz mi w komciach swe problemy. Rozwiążę je błyskawicznie. ***

Auf Wiedersehen!

komentarze [2]

Mrock- Tryptyk >> środa, 4 czerwca 2008 18:05:40




Dawno nie było świerzej porcji Mhrocku. Wybaczcie, tak wyszło. Ale Mhrock powrócił w potrójnej dawce! Endżoj
Dwa tak strasznie dziwne koty


Była ciemna gwiaździsta noc. Ania tej nocy była sama w domu ponieważ jej rodzice pojechali do pobliskiej miejscowości na wesele.

A dziecka nie zabrali? D;


Do 22:50 oglądała telewizję później postanowiła się wykąpać i pójść spać.
Precyzja...Precyzja...


Leżała w łóżku lecz nie mogła zasnąć. Coś nie dawało jej spokoju lecz chciała za wszelką cenę zasnąć.
Czytałam. Nie dawało mi spokoju, ale za wszelką cenę chciałam czytać.


Zawołała Kici kici i obydwa przyleciały pogłaskała je po grzbiecie i odwróciła się na drugi bok.
Who the fuck is Kici Kici?


Nagle usłyszała szuranie po podłodze lecz nie przestraszyła się ponieważ ten dźwięk nie był jej obcy , to na pewno jej kotek bawił się czymś w kuchni.
Zapewne głową sąsiada.


Lecz ciągle słyszała to samo. Usiadła na łóżku i zawołała jeszcze raz Kici kici [...]
A Kici Kici nadal nie przychodził...


...i ku jej zdziwieniu kotki siedziały na półce obok jej łóżka.
Ja osobiście zaczynam się bać...


Na kafelkach gdzie stała, obok jej stopy zobaczyła małe plamki krwi zaczęła za nimi iść.

A sprytne plamki poczuły, że są śledzone i się schowały.



Na futrynie drzwi zobaczyła powieszonego swojego kotka a na dole jego krwią było napisane : "Gdy zobaczysz ślady krwi nigdy nie idź w ich stronę bo to co się później stanie od twojego czynu zależeć będzie..."

Przecież przed chwilą siedziały na półce... Samobójstwo?


Dziewczynka wystraszona wybiegła z domu lecz światło nie działało, wróciła się do domu po latarkę, nie mogła jej znaleźć coś ją tknęło jednak, by zajrzeć jeszcze raz do pokoju... zobaczyła a tam obydwa kotki siedziały na półce tak jak dawniej i się przyglądały jej i zarazem też co chwilę patrzyły w podłogę obok drzwi.

To, to chyba porcelana była.



spojrzała ostatni raz w podłogę pod szafą... zobaczyła krew zaczęła się wpatrywać, już chciała iść i spojrzała na kotki dwa jak dawniej siedziały na półce ale na lampie wisiał drugi na dole było napisane : "Plamy krwi niech nigdy nie przykłówają twojej uwagi, nie zapominaj o sprawach ważnych dla siebie..."

Moja uwaga została „przykłóta”... Amen.




Dziewczynka wybiegła z domu i od tamtej pory nikt nie wiem kim ona jest kim była i co się jej stało że zamknęła się w sobie... a jej rodzice nie zjawili się na weseli i nigdy ich nie odnaleziono...

What?






Zagubiony Czas?


15 września 2000 roku o godz. 22.00 państwo K., mieszkańcy jednego w podwarszawskich osiedli, szykowali się do obejrzenia w TVN ich ulubionego programu "Nie do wiary"

To się nazywa nielegalna reklama i jest karane.



Do rozpoczęcia pozostały zaledwie dwie minuty, już ukazała się plansza zapowiadająca program, i małżonkowie szybko pobiegli do kuchni zalać wrzącą wodą kawę, już wsypaną do szklanek.

Kawa? Nocą?


Zalanie kawy trwało może minutę, może dwie. Państwo K. pośpiesznie wrócili do pokoju, po to tylko, by usłyszeć, jak prezenter zza kadru zaprasza na kolejne "Nie do wiary" za tydzień. Z początku pomyśleli, że program został odwołany. Poruszeni, zadzwonili do studia TVN, z pytaniem - dlaczego?

ŁAAAAAAAAJ?! Ale serio, aż tak oburzeni byli, by dzwonić do studia o tej porze?


I tu się dowiedzieli, że przecież program został nadany - skończył się o 23.10.
Nie wierzę, że ekipa ze studia byłaby tak miła o tej porze. Ale zaraz! To przecież opowieść GROZY!



Puzzle


Później, w nocy, kiedy byłam już w łóżku usłyszałam hałas za oknem. Przestraszona, postanowiłam ułożyć dziwne puzzle żeby upiorne hałasy zostawiły mnie w spokoju.

Ja też, kiedy w nocy nie mogę zasnąć, układam puzzle znalezione pod drzwiami.


Przestraszyłam się, jednak z ciekawości składałam je nadal, dopóki nie ujrzałam siebie na tych puzzlach, układającej puzzle [...]

...na których byłam ja, układałam puzzle, na których byłam ja...itd. itp.


[...]a za oknem stał szczupły, ciemny mężczyzna z nożem!

Normalnie szok w puzzlach!


Totalnie zszokowana powoli obejrzałam się i spojrzałam na oknp

A może okup? Krupnik? Okupnik?


a tam był mężczyzna z puzzli i patrzył na mnie!

Szok x 2!



Krzyczałam tak głośno jak tylko mogłam i pobiegłam na korytarz aby powiedzieć mamie co się stało. Mama zignorowała mnie, jakbym była niewidzialna albo co.

-Mamo, mamo! Za oknem jest zły pan z puzzli!


I wtedy dotarło do mnie że ona NIE MOŻE mnie zobaczyć.
Chyba widziałem koteczka!


Było tak ciemno że widziałam tylko sylwetkę mężczyzny który stał przedemną i z szyderczym uśmiechem powiedział do mnie : "Czasami warto wierzyć w sprawy dla nas niebanalne..."

Gdzie sens? Gdzie logika?



i wbił mi ostrze w brzuchczułam jak wolnym ruchm ręki przesuwa je coraz dalej i głębiej nie mogłam nic zrobić...

Ponawiam pytania. Ale swoją drogą... Seppuku?


Z jednej strony byłam spokojna a z drugiej... Mężczyzna wyjął ostrze z mojego ciała i pobegł w ciemnościach schodami w dół.
Do mamy.


Ja jako umierająca wróciłam do domu i ostatnie słowa jekie wypowiedziałam brzmiały " Kocham was i zawsze ochałam,..., nie zapomnijcie o mnie..."

Też cię ocham...

Niedługo dalsze porcyjki smaczniutkiego MHROCKU!
Plus, polecam wibitnie BRUTAL >;[ oraz METAL >;[ serial pt. METALOCALYPSE! \m/ >;[ \m/
Do obejrzenia na www.kreskowka.pl Koniec reklamy.

komentarze [1]

C'mon Baby! Czyli Analiza nieanalizowana. >> poniedziałek, 7 kwietnia 2008 17:40:31


Hail! W chwili pierwszej przyjmijcie przeprosiny za ogromną lukę w czasie pomiędzy ostatnią notatnicą a najnowszą. Redakcja miała swoje własne roblemy techniczne, Viadro musiało ukończyć tajne komplety edukacyjne. W każdym bądź razie sytuacja się unormowała i pora przejść do ofensywy na kolejnym łez padole. Dzisiaj na wokandzie kolejne morderstwa autorytetów, tym razem DZIEŁO niejakiej fanki "Haj Skull Musikal" z zasady na koniec wszyscy się kochają i ru... khem, wybaczcie tę ordynarność. Przedstawiam w tych zapiskach co najlepsze kawałki z opowiadania numer jeden- opowiadaniem numer dwa zajmę się w kolejnym odcinku serialu zwanego Ku-Klux-Mhrock. Viadro zastosuje w nim nową formułę- zaznaczone pismo jest dziełem autorki, wszelaka treść dookoła- treścią własną i osobistą Viadra. Dopasowuję się do kanonu opowiadania, wszelakie ubytki są na jego potrzeby. Streszczam opowiastkę i rozjaśniam gagi. Bone appetite, tavarishe.

Wszelkie podobieństwa do czegokolwiek przypadkowe. No, może trochę tam inspiracji było. Ale tylko trochę.

SZYBKA HISTORIA SZYBKIEJ MIŁOŚCI


To była piękna chwila. Najpiękniejsza z najpiękniejszych. Wokół unosiła się taka mistyka miejsca, zdawało mu się iż śni. To był jego ideał. Te zgrabne rączki. Och, jak ona cudownie chwytała tę konserwę rybną!
Ona zaś zauważyła go gdy stał przy dziale z pieczywem i macał bułki. Robił to z taką pasją i namiętnością...
Nie wytrzymała o podeszła do niego.
-Cześć
-Cześć
-O rany, powiedziałam to! - okrzyknęła i wybiegła szybko z superkarketu. A On porzucił swe miękkie buły i podążył za nią.
Złapał ją tuż za rogiem gdzie zanosiła się płaczem krzycząc do siebie "Ja go kocham! ja go kocham!" A wtedy on rzekł:
-Od chwili gdu cie poznałem zakochałem sie w tobie lecz bałem sie powiedzieć więc teraz powiem Jestem Troy, a Ty?
-Ach, ja Gabi!-Troy boje się
-Czego sie boisz??
-Że mnie skrzywdzisz
-Obiecuję,że nigdy tego nie zrobie
, to jak zostaniesz moja dziewczyną
I tak sobie szli całując się non stop.
Na nieszczęście po drodze spotkali byłego chłopaka Gabrielli:
-Hej koteczku
-Nie mów tak do mnie
-Ale kochanie wiesz,ze cie kocham
-A ja cię nienawidze
Filip (były chłopak Gab) zaczą się do niej dobierac więc Troy wkroczył do akcji:
-Zostaw ja bo gorzko tego pożałujesz
-A co mi zrobisz??
-Zabije cie
Chłopcy zaczeli sie bić nagle Filip wyciągnął broń i szczelił Troyowi w brzuch,Gabi szybko podbiegła:
-Troy,Troy wytrzymaj nie zostawiaj mnie.Dziewczyna zaczeła wzywać karetke
Karetko, przyzywam Cię! Pojaw się! Ach, Troy, za mocno on Ci szczelił! -Troy przepraszam to moja wina wybacz mi
-Nie mam ci czego wybaczać zrobiłem to bo bardzo cie kocham


Kiedy już Troy następnego dnia połatany wyszedł ze szpitala i znowu szli całując się z "Gabs", spotkali jakichśtam ich przyjaciół:
-Gabs a od kiedy wy jesteście razem??
-Od wczoraj
-A wy??
-My też

I wszyscy się popłakali ze szcześcia i pouściskiwali bo to była tak radosna i wzruszająca chwila.

A potem podeszła taka jedna i pocałowała Troya z języczkiem.
Gabi biegła ze łazami w oczach do domu całą noc ,
płakała.

Następnego dnia Troy koczował przy jej fortecy:
-Ja nie chciałem tego pocałunku to ona mnie pocałowała a ja byłem w szoku WYBACZ MI PROSZE
Do oczu napłyneły mi łzy

-A kochasz mnie?- zapytała. Lecz nie usłyszała opowiedzi bo oberwała w twarz i wtylądowała na ziemi.... To był jej stary który po włamaniu się do kilku jezior postanowił że musi zobaczyć swą córkę. Zaczął ja bić,kopać gdy nagle do domu dziewczyny wparował Troy
Panowie okładali się liściami, aż Stary wyciągnął żyletkę z odzysku.
I potem tylko Zobaczyłysmy Troya leżącego na ziemi
Był blady miał na rekach rany
. Były precyzyjne i wymierzone, oprawca musiał być emo.
W międzyczasie jakaś panna pocałowała Chada i widziała to jego dziewczyna, a to byli przyjaciele co tamci wcześniej ich spotkali. Chad wybiegł ze szkoły i pobiegł na most
-Koniec nie wytrzymam tego zraniłem najważniejszom osobe żegnajcie

Zastanawiali się grupowo co oznaczało słowo...
-Most?????!!!!!!!!!-chłopak pobiegł co sił w nogach na most wołając:
-Chad,Chad,Chad
Cip cip cip!

-Nie wytrzymam dłużej żegnajcie pamietajcie,że was kocham i chłopak....skoczył.Wszystko widział Troy zaczął wzywać karetke i dziewczyny:
-Przyzywam karetkę! i dziewczyny! Pojawcie się!
Troy miał słabą taktykę przywoływania więc dziewczyny które się zmaterializowały z własnej woli mu pomagały:
-Chad,Chad,Chad,lekarza-krzyczała przez łzy Teylor
- No cip cip, taś taś!

Chad trafił do szpitala, reanimowali ale to nic nie pomogło, leżał sobie tak pięć minut a w między czasie wdowa po nim błagała lekarza żeby spróbowali jeszcze raz. No i spróbowali i Chad się przebudził, pocałowali się, poprzytulali i znowu Teylor miała chłopaka. I wszyscy razem uradowani i w ogóle zrobili w domu poszkodowanego (który wyzdrowiał w jeden dzień choć był w ciężkim stanie, ale czego się nie robi dla miłości) niewielką imprezę podczas której wszyscy pozasypiali jak chcieli.

-Watawac lenie!!!!-krzykneła Sharp, czyli ta "ździra" co pocałowa Troya na początku opowieści dziwnej treści.
A wtedy Troy zaproponował Gabi żeby pojechać tak sobie na Hawaje. Bo w szkole zaczynało robić się nudno. Wpadli na pomysł że zabiorą resztę.
-A więc tak ja i Troy jedziemy na Hawaje i bardzo chcemy byście jechali z nami to co pojedziecie??-zapytała dziewczyna
-Pewnie-powiedzieli wszyscy
-Super-dodał Troy
-To co idziemy-powiedziała Sharpay
-Tak

I poszli na Hawaje.

Na miejscu porozdzielali się po dwie pary w jednym pokoju. Chad i Teylor wzięli się do dzieła, Sharp goniła swego nowego chłopaka po okolicy bo wyznał jej miłość i się przestraszył tego co powiedział (uspokajam- siedziała potem dziewczyna na ławce i jęczała na głos jak go kocha a on to usłyszał i się pocałowali) A tymczasem Troy wziął dziewczyne na ręce i zarzucił jak śledzia A Gabi
zaczęła mu rozpinac koszulkę Oboje wiedzieli,że tego chcą.
NASTEPNEGO RANKA:(...)postanowiła kupić test ciążowy.
bo ciągle wymiotowała. Miała już wynik testu był pozytywny co oznaczało,że jest w ciąży.

OJEJ!

I się Troy bardzo ucieszył, i ona się ucieszyła że on się ucieszył,on się jej oświadczył, ona go przyjęła, oni o tym oświadczyli przyjaciołom to oni też wyznali że się pobierają i był podwójny ślub. I wszyscy płakali, że tak fajnie wyszło. Po kosciele trwała zabawa wszyscy sie dobrze bawili i cieszyli szczęściem przyjaciół mieli nadzieję,że zostanie tak już do końca świata.

Auf wiedersehen.

Oby ta notka wzbudziła w was nieco uśmiechu i trwogi, co za moralizatorskie romanse prezentuje nam Internet.

Mc Hammer Brektanzer von Viadro

P.S. Btw. To co tam konkursowe to już w stolarce.



komentarze [3]

OGŁOSZENIE PARAFIALNE >> niedziela, 27 stycznia 2008 21:40:37



Witamy!

Dzisiaj nie będzie analizy, będzie coś innego. Co? Wyzwanie!

mhrok często jest interpretowany mylnie z MROKIEM (bądź odwrotnie).
Jak my MROK interpretujemy, to chyba widać nazbyt dobrze w naszych analizach tekstów mHrocznych.
A jak Ty interpretujesz MROK?

Pokaż!

mHrocznego materiału napotykamy aż nadto. Udowodnij nam, że istnieje strona, którą można przeglądać z uznaniem. Ktoś, kto dobrze interpretuje pewne założenia.

Prześlij nam adres swojego bloga i pokaż, że można nazwać go 'Mrocznym', a nie 'mHrocznym'.

Nasza szacowna komisja (w składzie analizatorskim, lecz tym razem w nieco innej roli) przyjrzy się bliżej Twojemu dokonaniu. Spojrzy na czynniki typowe dla oceniania, ale i specyficzne dla tej kategorii blogów.

Nie przewidujemy nagród rzeczowych ani treściowych (typu komentarze czy coś). Możemy zaoferować jedynie zamieszczenie na własnych łamach uznanie dla autora/ki, faworyzację i świadomość, że pośród internetowego chłamu to właśnie ów blog jest godnym zobaczenia, a nawet powrócenia do niego.

Gwarantujemy obiektywność w ocenie. Subiektywność nie jest brana pod uwagę przy wyrokach. Więc możesz być nawet naszą babką/ dziadkiem/ kuzynką czy kim tylko chcesz.

POKAŻ SIĘ, nawołujemy!

Czas zgłoszeń narazie nie ograniczony. Chętni zapisywalni pod tą notką, a wkrótce i w księdze gości, specjalnie do tego udostępnionej na widoku.

Zapraszamy.

P.S. Kolejna analiza już niebawem.

Mhroczne Viadro und Panzerwafel

komentarze [7]

"zaczełam czuć na sobie miły dotyk czyiś soczystych , miękkich ust." Żuła gruszkę. >> wtorek, 27 listopada 2007 20:05:23


Witam!
Jako, że Viadro dawno nie pisało, i mimo, że mhroczny materiał przygotowany i gotowy do publikacji, to postanowiło tak jak Panzerwafel, wyłamać się choć raz ze schematu mhrocznych treści. Więc o czym będzie analiza? O Tokio Hotel, temat mało odkrywczy. Jednak mniej wyuzdanym czytelnikom odradzam dalsze czytanie, gdyż to nie będzie zwykłe zgłębienie się w banalne opowiadania o płciowo niezdecydowanych hermafrodytach jak i dość momentami dziwne słownictwo. Spójrzmy na trochę erotyki zakochanych fanek. Zapraszam do lektury wszystkich ciekawych.


- Boli mnie brzuch ,ide do pokoju
- Ciebie zawsze boli brzuch na balach!
- To już nie moja wina

Nowi partnerzy, nowe wrażenia, nowe jajka...

Była dziewczyną o niespotykanej urodzie

A była to uroda, której nikt nie chciał spotkać.

Powoli zasypiała gdy usłyszała głos,ktoś jakby wchodził do jej balkonu..
- Ktoś tu jest???

Batman!!!

- Ehh chciałeś coś?
- Ciebie chce

A płacisz kartą czy przelewem?

Caroline ponownie wsadziła go do ust , Tom kazał jej przyspieszyć

Wiesz Caro, tak gdzieś 100 km/h będzie idealnie.

- Normalnie rżniesz jak profesjonalna dziwka - powiedział Tom

Mężczyzna i jego komplementy.

pokazałem szereg swoim białych ząbków w nadziei ,że ze mną pójdzie

ząbki się szczerze uśmiechnęły swymi upiornymi oczkami.

ale to jest Bill,Bill Kaulitz,a dla niego wszystko..oglądałam kilka filmów i czytałam opiwadania na erotycznym blogu,więc wiedziałam co i jak

Drodzy rodzice swoich dzieci. Już wiecie, skąd wasze dzieci wiedzą tyle o seksie. Uczą się z erotycznych opowiadań o Tokio Hotel.

-nagle poczułam w ustach jego spermę,była niedobra,smakowała jak rozcięczona mąka z dużą ilośćią soli,ale zacisłam zęby i połkłam

Oto przepis na spermę spożywczą.

Byłem spragniony seksu

Czekałem, aż barman przyniesie mi szklaneczkę

-gówno mnie obchodzi twój tyłek!

sraj!

-myślisz,że jestem zwykła dziwką w którą można się spóścić????

nie, bo uważałem Cię za wygodny pisuar.


Na koniec przytoczę cytat z blogu pewnej szesnastoletniej pełnej wrażeń dziewczyny, która oprócz swoich zdjęć (uwierzcie Viadru, autentyczność tych zdjęć jest wysoka), zamieściła też sporo zwierzeń. Wczytajmy się w jej wypociny.

Zaczne od poczatku.
Dzisiaj jak zwykle rano obudzilam się o 7 rano, wstałam z łóżeczka i poszłam do łazienki, zobaczylam w lustro i...
na mojej buzi wyskoczyły mi 3 nowe pryszcze buu :((
Musialam wiec znowu tak sie wypudrowac zeby nie bylo widac.
Miałam łzy w oczach.
Ściągam majtki żeby zrobić siku a tam... dostałam cioty !
Całe majtki w krwi. Szybko pogiegłam do pokoju po tampony, wsadziłam sobie i bylo ok. Kiedy to robie do końca dnia jestem tak podniecona że marze tylko o tym zeby znalezc sie z jakims przystojniaczkiem sam na sam.
Ale niestety kiedy mam okres, nie moge tego robic.
Ubrałam moją śliczną białą spodniczke, ktora niestety troche mi sie popruła jak ją ubieralam ale i tak ją zalozylam.
Wszystkie staniki mialam tak brudne ze nie moglam zadnego ubrac. Wiec poszłam bez.(...)Spotkałysmy się o 19 na rondzie tam przy lampach.
Postałysmy troche ale bylo ciemno i nie było nas chyba widac buuu :(
Ale podjechali po nas jacys chłopcy, mieli piękne czerwone auto, musiało byc drogie !:*
Zaprosili nas do środka, jeden z nich miał na imie Marek :* odrazu mi sie spodobał, niestety kiedy tak milo nam sie ''rozmawiało'' ja musialam juz wracac do domku :( marek powiedział ze mnie odprowadzi, kiedy stalismy juz pod moimi drzwiami marek spytał czy moze wejsc, ja szybko sprawdziłam czy nie ma nikogo w domu, a potem marek lezal juz na moim lożeczku.
Byloo cudownie. Kocham go.
Zrobilam mu loda, pierwszy raz w zyciu sie odważylam. kiedy tam przy nim klękalam od trzymał mnie za glowe i przyznam ze troche szarpał mnie za włosy. ale to nic. bylo ślit :*
Oby do nastepnego razu hihi:***

Oby do następnego razu.

P.S.2. A widzieliście, >TAKIE< internetowe zboczenie?

Auf Wiedersehen!

komentarze [11]

Marissy del Solis ciąg dalszy- Czyli płacz, krzyk i skurcze. >> poniedziałek, 5 listopada 2007 00:15:06
br>


Cóz, niedługo MCHROCHNE przygody Marissy dobiegną końca, ale nie martwcie się. Zostawia nam w spadku mnóstwo MCHROCHNEGO materiału do osądzenia. \m/>;[\m/



-To wszystko jest jakieś chore! - przerwała nagle ciszę Olivia. - Macie skurcz krtani, czy co?!
No się krztusą dzieciaki po prostu.


Siedząc na ławce i podziwiając poszukujące żołędzi wiewiórki, podszedł do mnie starszy pan z papierową torebką.
Na głowie


-Ian był moim jedynym dzieckiem, jedyną osobą, dla której żyłem! Niemogłem pogodzić się z jego śmiercią! - wyznał, patrząc zaszklonym oczami. - Do dziś nie umiem się z tym pogodzić!
Dlaczego oni wszyscy tak krzyczą?


Nagle starszy pan chwycił się za serce. Prawdopodobnie serce nie było przygotowane na tak wielką dawkę przykrych wspomnień.
Emo skurcz.


-Zaraz i przejdzie! - uspokajał mnie, lecz dobrze wiedziałam, że nie jest z nim dobrze. Zaprowadzę pana do domu! - zadeklarowałam i pomogłam starszemu panu wstać z ławki.
Prócz problemów z sercem pojawiają się problemy ze słuchem.


- Don Esteban Punto! - przedstawił się, całując mnie w dłoń. - Może dasz się zaprosić na herbatę? - zaproponował.
Suzuki-Toyota-Honda-sama, z przyjemnością.


- Pytanie! Pewnie, że tak!
- Dziewczyny, może dla odreagowania, wybierzemy się na spacer?! - spytał Markus.
- Ja niemam nic przeciwko! - rzuciłam obojętnie.
NIE KRZYCZ PROSZĘ!


- Alejandro, zaczekaj! - zawołał stojący przy oknie Calixto, do schodzącego ze schodów Alejandro.
- Tak, o co chodzi?
- Przed chwilą dowiedziałem się, że Dalia wyjeżdża do swojej rodziny do Europy. Proszę cię, pomóż mi ją powstrzymać!
- Ale co w tym złego, że dziewczyna chce odwiedzić rodzinę w Europie? - zdziwił się Alejandro, przygryzając jabłko.
- A to, że Dalia wyjeżdża na stałe do Paryża! - oznajmił Calixto.
O Zgrozo! Paryż! Ludzie ratujta się!


-Nie uwierzysz, co się zdążyło zdarzyć w tak krótkim czasie! - zaczęłam, podbudzając tymsamym ciekawość Mariny. - Pierwszego dnia, zaraz po przyjeździe do Nowego Meksyku, wybrałam się na spacer po okolicy, aż doszłam do leśnego wodospadu. Tam zobaczyłam kąpiącego się faceta. Była zupełnie nagi!
Zgorszyłam się!


-Opisz go! - zażądała Marina.
Ona raczej nie.


-Ale przecież ona nie jest sama! Ma nas! - uniósł się nagle.
I przeleciał przez pokój.


Rozpaczona przyglądałam się mamie, której słowa słyszałam jak przez szklankę. Zastanawiałam się, co mogło być powodem dla którego mama podjęła tak straszliwą decyzję.
Przerażona, przyglądałam się zdaniu, które widziałam niewyraźnie, jak przez kufel, kufel piwa.


-Marissa, nie rozumiesz co do ciebie mówię?! - powtórzyła poraz kolejny mama.
Rozumie, przez szklankę.


Nagle tato wstał z krzesła i rzuciwszy mamie ironiczne spojrzenie...
Rzucił w nią krzesłem..


Nagle tato wstał z krzesła i rzuciwszy mamie ironiczne spojrzenie, podszedł do mnie i chwycił mnie za ramię.
- Wyjdźmy stąd kochanie, duszę się w tym domu.
A Nabokowa czytali?


Spojrzałam na niebo i ze załzawionymi oczami spytałam:
ŁAJ?!

komentarze [1]

Elo Elo madafakas >> poniedziałek, 6 sierpnia 2007 23:53:23




Z powodu braku MCHROCZNEGO materiału oraz z okazji wydania ostaniej częsci Harry'ego Potter'a postanowiłam zrobić coś innego.na dzisiaj daje wam dwie cudowne powieści Potterowskie, ale nie twierdzę, zę nie będe wracać do analizowania cudów współczesnej literatury, których akcja siędzieje w świecie czarodziejów.



Wzruszająca powieść o siostrze Draco...
http://kathleen-siostra-draco.mylog.pl


15 – letnia dziewczyna przekręcała się z boku na bok. Próbowała jeszcze spać, ale słoneczne promienie usilnie chciały ją obudzić. W końcu im się to udało. Po piętnastu minutach zaciętej walki poddała się i otworzyła oczy, klnąc przy tym siarczyście.

Walczyła dzielnie, ale jak widać to nie starcza. Cześć jej pamięci.


Dziewczyna westchnęła cicho. Zaczynała pierwszy rok w Hogwarcie. Wcześniej przez cztery lata uczyła się we Francji w Beauxbatons i nie odwiedzała rodzimej Anglii nawet w czasie wakcji, czy przerw świątecznych. Najczęściej podróżowała, zimą do Szwajcarii lub Austrii a lato spędzała w Hiszpanii lub na Francuskiej Rivierze.
Myślę, że jej rodzice po prostu nie kochają.

Niestety dobra passa się skończyła i bardzo lubianą przez wszystkich uczennicę francuskiej Akademii Magii, po prostu ze szkoły wyrzucono. Rodzice ją stamtąd szybko zabrali i postanowili zapisać do Hogwartu, a szlachetny Dumbledore od razu przyjął ją pod swoje opiekuńcze skrzydła.
To ją stamtąd zabrali czy ją wyrzucono? Oj plączesz się w zeznaniach, plączesz...

Odłożyła swe zmartwienia na późniei i zeszła na dół.
Uprzednio pięknie je składając na cztery, w równą kosteczkę.

-Dzień dobry Kociaro! Jak ci się spało? Bo mi cudownie...Ale tobie pewnie nie...Zastanawiasz się pewnie, co zrobić by tym razem pohamować trochę ambicje i nie zostać wyrzuconą ze szkoły...Już do żadnej innej cię nie przyjmą...Masz szczęście, że stary Dumbledore lubi wszystkie...Ofiary losu i wykolejeńców. – Draco zakończył swój monolog z satysfakcją, bo widział, jak bardzo rozzłościło to jego młodszą siostrę.
Na Szatana! Ta szkoła to jakiś MONAR!

Kathleen często zastanawiała się, dlaczego tak się nienawidzą. Przecież mają takie same charaktery. Oboje są próżni, aroganccy, wredni, zimni i wyrachowani. Oboje mają słabość do luksusu i drogich rzeczy.
Najważniejsze, to znaleźć w sobie jakieś pozytywne cechy. Potem wszystko leci z górki.

Różnią ich tylko oczy. Jego zimne, stalowe. Jej czarne, tajemnicze.
Czarne, zwęglone.

-Gdzie rodzice? – chciała, aby ton jej głosu brzmiał normalnie. Mimo iż to oni pojechali po nią na początku czerwca do Francji, to jednak od tamtej pory nie widziała się z nimi ani razu. Unikali jej i gardzili nią za to, co zrobiła, jaką hańbą przyprawiła ród Malfoy’ów.
Miałam racje. Nie kochają jej.

Mam gdzieś twoją pozycję w szkole! – wyrwała mu się. – Możesz sobie ją wsadzić, głęboko...Nie obchodzi mnie ona...W ogóle dziwię się ludziom, że nie patrzą z odrazą na twoją lalusiowatą twarzyczkę
Jakieś pozycje, wsadzanie głęboko *GDZIEŚ* Boże... Jaka patologia...

Wszystkie pary oczu wodziły za nią, szczególnie przykuwała męskie spojrzenia.
Przykuwała do poręczy.

-Jesteś siostrą...? – spytał.
-Draco – odpowiedziała nad wyraz spokojnie.
-Rodzoną? – jego zdziwienie nie miało końca.
-Niestety – znów się uśmiechnął. Już ją lubił. Usiadł naprzeciwko niej. – A właściwie, to po co tutaj przyszedłeś? – zapytała intensywnie wpatrując mu się w oczy.
Nie, znaleźli ją w kapuście. ‘ Patrz Lucjuszu co znalazłam pieląc grządki!’

-Jesteś z Gryffindoru. – bardziej stwierdziła niż spytała.
-Skąd wiesz?
-Rozpoznałam po kolorze twojej szaty. – odpowiedziała krótko i rzeczowo. – A skoro jesteś w Gryffindorze, to musisz być szlachetny, prawy i odważny. – Widziała, jak jego policzki przybierają odcień szkarłatu.
Ach te stereotypy, ale Ron to PRAWDZIWY Gryfon! Nawet jego policzki przybierają kolory Griffindoru!


-Chcesz żebym żebym przetrąciła twój kark teraz, czy później, jak dojedziemy do Hogwartu?! – wrzasnęła tak, że aż Zabini się skulił.
Miałam rację, ta rodzina to jakaś patologia!

-Kociara? Kitty? – Ron dziwnie się na nią patrzył.
-Uwielbiam koty – odpowiedziała, uśmiechając się do niego.
Są smaczne. Szczególnie te od Wietnamczyka.

Kiedy siedział w pozie zaprzężonym w niewidzialne testrale, Ron zauważył, jak Blaise pomaga wsiąść Kathleen i siada obok niej bezwstydnie gapiąc się w jej dekolt.
My milkshake...

-Witam wszystkich w kolejnym roku szkolnym. Zanim nasza wspaniała uczta zamroczy wasze umysły, chciałbym przekazać wam kilka informacji. Pragnę, abyście powitali profesora Horacego Slughorn’a.
Zamroczy? I ten Slughorn? To chyba naprawdę MONAR. Podają im jakieś świństwa w żarciu.

Westchnęła cicho, poczym zaczęła się śmiać, gdy Blaise skończył opowiadać jeden ze swoich sprośnych żartów.
Och Blaise! Ty figlarzu!


-Tylko, dlatego, że ma czystą krew się tam znalazła... – przerwał wywód przyjaciółce. Po chwili, jednak dodał – Tak myślę...
- Ty i twoja rodzina też jesteście czystej krwi i jakoś wszyscy zawsze trafialiście do Gryffindoru. – Hermiona nie dawała za wygraną.
- My to, co innego...A ona...Stanowczo tutaj nie pasuje...Nie do Gryffindoru.
Cholerni rasiści



Oraz kolejna historia o miłości... Tym razem Syriusza i niejakiej Kateleen.
http://kateleen-syriusz.mylog.pl/ <-- weź pigułkę


Cześć mam na imię Kateleen i chodzę do 5 klasy w szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Cóż za banalne rozpoczęcie, takie typowe. No cóż trzeba jakoś zacząć pisanie tego pamiętnika ;). Należę do grupy Huncwtów,(zapomniałam dodac że jesteśmy NIELEGALNYMI animagami ;)) do tej "elity" ;) należą:
-James "ROGACZ" Potter - zmienia się w jelenia
-Syriusz "ŁAPA" Black - zmienia się w czarnego psa
-Remus "LUNATYK" Lupin - wilkołak
-Peter "GLIZDOGON" Pitergrow - zmienia się w szczura
-Lillyanne "Ruda" Evans - zmienia się w rudego kota
-Kateleen "Czarna" Holmes - zmieniam się w wilka.
Zaraz, a nie było ich przypadkiem tylko czworo? Czas odstawić to wino...

(Hehe ciekawe czemu Lunio podczas pełni słucha się mnie :D cóż za trudne pytanie ;))
Nie wiem, wytłumacz mi.

Nagle usłyszałm krzyki Rudej. O ile orientowałam się w sytuacji Rogaś wziął Lily i przełożył sobie przez ramię. W końcu Lil straciła cierpliwość i wrzasnęła : Potter! Puść mnie natychmiast niedorozwoju jeden! Na co James z uroczym "huncwockim" uśmiechem powiedział: oczywiście Liluś dla Ciebie wszytsko i zrzucił Rudą na podłogę. Ona tylko prychnęła jak rozjuszona kotka i poszła do biblioteki. Zaraz za nią wybiegł James wrzeszcząc: LILUŚ KOCHANIE!! POCZEKAJ NA SWOJEGO ROGASIAAAAA!!

Za późno Potter. Z damami trzeba delikatnie. Myślisz ,że dlaczego jesteś ‘ Rogacz’ ? Lily po każdym takim twoim wybryku idzie do PRAWDZIWEGO mężczyzny – Severusa.

-Może się przejdziemy po błoniach.....?
-Z przyjemnością-odopwiedziałam szybko, łapiąc przy tym buraka (;))
A ja złapałam kartofla!

Słyszłam też pełne oburzenia i zazdrości gósy dzięwcząt ktrym podobał się Syr
Gósy? Guzy! I co to do cholery jest Syr? Syra!

Jedna z dzięwczat (kolejna zakochona po uszy fanka ) wybuchnęła histerycznym płaczem. My jednak nie zwracaliśmy na nie uwagi.
Cholerni egoiści, dziewczynie właśnie wali się świat na głowę, a wy to olewacie?

Po chwili już graliśmy w pytanie - zadanie ródżką Glizda.
Pierwszy kręcił James.Padło na Lily.... Rogaś uklęknął przed zdziwioną Rudąi spytał się:
-Lilyanne Evans czy zostaniesz moją żoną??
Grunt to zaskoczenie i romantyzm chwili.

Wszyscy patrzyli się na Lilke i zdarzyło się coś nie spodziewanego.... Lily nie wydarła się "chyba upadłeś na głowe Potter idź się leczyć!!" tylko delikatnie się uśmiechnęła i powiedziała cicho tak.
No nie podejrzewałabym!

Mieliśy z Luniem swoje ulubione miejsce do gadania, wiedzieliśmy o nim tylko my.
Wiedziałam ,że są miejsca przeznaczone do określonych czynności, ale miejsce do gadania?


Był gorący dzień więc zdjęłam buty i weszłam do wody. Lunio wziął ze mnie przykład i już po chwili staliśmy obok siebie. Nagle naszła mnie ochota żeby przytulić się do Remusa
Wstrząs termiczny. Woda była zimna.

Czułam jak ręce chłopaka błądzą po moim ciele. Nie wiele myśląc zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli.
Błądzą? Jak widać Mapa Huncwotów nie zawsze się przydaje..

komentarze [8]

poŻądek >> piątek, 15 czerwca 2007 00:18:05



Wieści z obozu Viadra. Konspiracja pod kryptonimem 'arcymhroczna strona' spaliła się na konewce, więc poszukuję nowych koncepcji na darmowe podróże. Oprócz tego rdzewieję od tych burz pomiędzy upałami, nagrzewa się moja blacha do 50-60 stopni, a opalenizny nadal nie widać... Ale dobrze. Cośtam cośtam



Analiza z cyklu "spójrzmy na Mhrok inaczej":

"super mroczny blog!" - masa próź, fatwych konkursów itepe. Więcej komentarza?




A dzisiaj na wokandzie blog prawdziwego (ksywowego, jak Viadro wyczytało w biografii)Szatana:

Dzisiaj pani mówiła, że każdy gra na tym co ma czyli flet lub dzwonki. A Mati pytał co ma zrobić jak ma fortepian w domu

Cóż... Podejrzewam że może...Viadro podrapało się po ścianie... Ee, grać?

Ta historia wydarzyła się na prawdę był rok 1960 ja miałam wtedy osiem lat.

To stara jesteś.

Bardzo lubiłam chodzić do szkoły tylko dlatego ,że była koło cmentarza

Lubiłam przebywać wokół samych swoich. Z płytą Hima, naturalnie.

Na głowie miała czarny kapelusz przynajmniej tak mi się wydawało a na swoim długim nosie wielką krostę

Trądzik młodzieńczy

Oczep się

W porządku. Tylko jak?

To było szybko znienawidziłaś mnie za Hitlerjugend ty wolałaś Armię Czerwoną i się nie dziwie ja wolałem swój kraj ty swój. Ale czego nie chciałaś zrozumieć, że ja muszę bronić kraju

Trzeba było zapytać Stalina czy rozumiał Hitlera

Taka była wola wodza

Wodza Tęgiej Brody Stalina


Oj siostra jaka ty głupia jesteś to ja już nie wspomnę i nie powiem.

Ja też nie wspomnę i nie powiem, jakie to głupie.

gdyż na jej białych rękawach widac było ślady krwi oraz to, że wisiała w powietrzu

Po rękawach teraz wykryjesz wszystko, nawet ciążę

-Maggy! Maggy do ciorta gdzie ty jesteś?

Tu Maggy. Jestem w zupie Ciorcie(?)

Andy czytał ten list 5 razy i nagle poczół dziwną maź kiedy spojrzał zbaczył iż list jest cały we krwi z przerażenia upuścił go na podłogę

Cóż... Listy też mają menstruację.
Dokładniejsze mhroczne przemyślenia i nowy wygląd strony Viadro zaprezentuje w następnym odcinku serialu. AFFE!





komentarze [5]

głitar of de darkhness >> poniedziałek, 19 marca 2007 18:12:58



Witam! Co dziś do roboty? Przemyślenia mhrocznej gitarkindernastolatki na warsztacie Viadra.
Zacznę kulturalnie od początków egzystencji tegoż czarnego środowiska (ukradkiem spoglądając na AvrYl LavYgne z czarnymi oczodołami i pentagramikiem w tle błyszczącą w braku światła moja synapsa na uchwycie drgnęła nieznacznie)


Taka notka przejściowa, do czegoś konkretnego na temat strasznych historii Viadro zabierze się jak skończy arcymhroczny projekt strony internetowej mającej być przepustką do darmowego pojeżdżenia po Polsce. Hail!



Większość osób wcześniej się zwijała z boiska szkolnego albo z sali.
Bo teraz rolki są bardzo modne, tak jak ponadczasowy papier toaletowy.

Myślę, że Kasi też się podobało, a jeszcze od rana jakieś fatum nademną krążyło.
Szczęściaro, dobrze że nie Messerschmitt Bf 109.

Moje dwie kumpelki jeszcze są na działeczcę niedaleko mojej działeczki.
Moje kumpeleczki są na działeczcę koło mojej działeczki i mają w kieszeni działeczki za które dostały pół buteleczki i trzy banieczki na dwie główeczki.

Jak bylismy w sklepie też był ubaw bo nie mogli wyksztucić tylko paru zapytań oto czy o to.
Wyksztucenie 'oto' jest ciężkie, a 'o to' to w ogóle - ta przeklęta pauza po o...Nieciekawie.

Podrodzę dużo się działo jak w Kasią szłyśmy do szkoły
Viadro gratuluje podrodzonego zawiniątka, to pewnie przez za krótkie spódniczki w mundurkach tak feralnie wypadło.

Cytat Kasi 'To było tylko na żarty'
Viadro chciałoby w to uwierzyć...

Teraz pewnią są nad jeziorkiem i sie opalają :bardzo smutny: , a ja siedzę w tym upale w domu. :wrr: :wrr: (...) a mi się nie chcę wychodzić w upał na dwór.
Przez Twoje zdecydowanie pojawiła mi się rdza na dnie.

Na gg nawet za dużo osób nie ma po gdzieś są .
Viadro też by się ukrywalo.

Nie mogę się doczekać jak mi rower na działcę przywiozą rodzicę.
GWara? Rower przywiezie rodzicę do podradzania. Bo po drodze do szkoły to tak niezbyt podradzać.

Moja mama opowiedziała histrorię jej koleżancę, a później nie mogła spać jak już zasneła to podobno jakiś duch ją zrzucał z łożka.
Bo duch chciał bzyknąć histrorię i nie lubi trójkącików.

No tak ale nie tylko on mi głowę zaprząta... jest jeszcze dwóch takich ... i nie wiem co zrobić...???
Zostań gejem.

Nie mogę się doczekać półkoloni będzie hadkorowo jak w tamtym roku.
A Viadro ćwiartki się nie może doczekać, ale nie koloni. Mwahaha

Czasem tak sobie myśle czy jestem wogóle komuś potrzebna :/
A o kim Viadro pisałoby notkę?

'WIEC NIEBIERZCIE NARKOTYKÓW,NIE PALCIE PAPIEROSÓW I NIE PIJCIE ALKOCHOLU!!!'
Viadro nie pije alkocholu. Viadro woli alkohol, a prawie robi wielką różnicę.

Czytajdzie Pismo Świente i wieżcie w evangelję.
sieg heil!
komentarze [1]

Ciąg dalszy fascynujących przygód Marissy del Solis! >> czwartek, 22 lutego 2007 00:55:05





Więc dalej jedziemy z tym koksem! Everybody kombinerki and don't stop szmyry-fyry!



- Jakim cudem Marissie przyśniła się Mary Elizabeth? - spytała lekko zdenerwowana Dalva.
- To musiał być przypadek...
- Dalia, taki sen nie mógł być przypadkiem!
- Uspokój się!

Weź Persen


-Dalva, przecież jesteś jedną z ostatnich żyjących Malkovian.


Nie, my wale nie nawiązujemy do Mlkavianów...


Franco znałam zaledwie kilkanaście minut, a już go polubiłam.
Polubiłam jego uśmiech, jego zagrywki wobec Rachel.

Lewe skrzydło, prawe skrzydło, rzut karny


-To rzeczywiście bardzo dziwne - stwierdziłam i wróciłam do wpatrywania się w dobrze zbudowane ciała chłopaków.

Solidny budulec, pewnie marmur!


- Czym się interesujesz?
-Uwielbiam fotografować wszystkich i wszystko! - oznajmił Alejandro z dumą w głosie. - A Ty?

Ja osobiście zaczynam się bać


Zaniepokojona udała się w kierunku pokoju Brendy.
- Sprytnie to wykombinowałaś, cwana lisico!
Brenda jednak nic nie podpowiedziała.
Siedziała przed telewizorem i ni drgnęła.
Rachel nie mogąc już dłużej znieść wygłupów przyjaciółkę szturchnęła ją, a ta zsunęła się z krzesła.

Tutaj również nie nawiązujemy do filmu Krąg...


Po chwili podszedł do nas Franco, któremu jedynemu udało się wydobyć najmniejsze informacje od Rachel.
-W kółko powtarza "to niemożliwe, to niemożliwe...".

A jednak!


W drodze do domu, znów odczułam wrażenie, że ktoś obserwuje mnie z ukrycia.

Pewnie chłopak od zdjęć. American Beauty?


- Ciekawe coś cię to wykombinowali... - rzekłam wstając z krzesła i udałam się otworzyć drzwi za którymi... stała Marina!
- Jezu!

Jezus jest chwilowo zajęty. Przekazać coś ?


Trzymajcie mnie! - pisknęłam z radości na widok Mariny.
-Tak widasz dawną przyjaciółkę?-

Wcześniej jakieś francuskie 'Le tarki', a teraz żydowskie 'Widasze'.


I równie nie spodziewanie, jak pojawiła się Marina, tak samo obok niej pojawił się.... Markus!
- < PISK >

< Parsk >


-Hej mała! Zachowujesz się, jakbyś Brada Pitta zobaczyła! - zażartował Markus.

Nie, zobaczyła onomatopeję.


-Teraz to tam niema życia! - zaczął Markus.

To ta niema ma to życie czy nie ma?


- Słuchaj, Brenda zginęła...
-...od wykrwawienia się! - skończyłam, nie rozumiejąc powodu wizyty Any.

Zabawa w 'Dokończ zdanie'


Brenda zginęła w taki sam sposób jak Esther i Paco! - oznajmiła Ana Lucia, wyjmując z koperty zdjęcia zwłok Paco, Brendy i Esther.

Fajne pamiątki sobie po nich zostawiła.


-Kochani, bardzo was przepraszam, ale nie czuję się teraz najlepiej... - wydusiłam z siebie z bólem serca.

Ja myślę, że był to zawał.


Nazywam się Vanila Kubov - jestem przyjaciółką Alejandro - przedstawiła się nieznajoma.
- Marissa del Solis, miło mi!
- Idziesz do Alejandro?
- Tak
- To świetnie!
Też się do niego wybieram.

Krótka wymiana zdań...


- VANILA! - zawołał Tony.
Natychmiast wracaj do domu!
-Goń się! - odpowiedziała bez namysłu jego siostra i wraz ze mną zaczęła uciekać przed bratem - tyranem.

Och ty brutalu!


- Ktoś próbował zabić mnie, Vanila była jedynie przypadkową ofiarą - zaczął snuć domysły Calixto.
-Najprawdopodobniej...




-Dzięki, ale wolałabym wrócić SAMA! - oznajmiłam, wyraźnie podkreślając słowo "sama" i w pośpiechu opuściłam jego dom.

Hmmm... Najwyraźniej chce podkreślić swoją indywidualność w społeczeństwie


Nagle z natłoku myśli wyrwał mnie dźwięk telefonu. "Olivia dzwoni" - wyświetlił napis na ekranie telefonu. Miałam do wyboru przycisk zielony, awantura siostry, że szwędam sie po mieście, zaniedbując przyjaciół z Sacramento, lub przycisk czerwony, czyli nienajlepsze rozwiązanie tego problemu.

Ech, decyzje i decyzje... Wszędzie te trudne decyzje.


Po kilku minutach (intensywnego myślenia) dotarłam do domu.

Och, ten ból z najgłębszych czeluści Tartaru!


- Byłaś na Green Stret? - spytała, podchodząc do zlewu, trzymając w ręku brudny talerz.
- Tak, tam mieszka Alejanadro. A czemu pytasz?
- Doszło tam dziś do strzelaniny!
- Słyszałam, a możesz konkretnie powiedzieć, o co ci chodzi?
- Nie życzę sobie, żebyś spotykała się z tym Alejandro!
- Niby czemu?

O, jak gówniara pyskuje !

- Zabraniam ci się spotykac z tymi.... zbrodniarzami!
- Jestem pełnoletnia i to ja sama będe decydować z kim będę się spotykać! - zdenerwowałam się totalnie i wkurzona maksymalnie, szybkim krokiem udałam się do swojego pokoju, słysząc zza placów, wołanie mamy.

Plac Czerwony, Plac Pigalle, Plac de la Concorde...


- Ty nigdy nie potrafiłaś wychować Marissy! - oznajmiła mamie tata.
- Nie zwalaj całej winy na mnie! Ty wiecznie ją rozpieszczałeś i masz teraz tego skutki! Przez ciebie, Marissa jest teraz bezczelna, wulgarna i zadaje się z podejrzanym towarzystwem! - odparła ataki ojca mama, zwalając na niego całą winę odnośnie mojego wychowania.
- Tego chłopca nazywasz, "podejrzanym towarzystwem"? Ty chyba masz niepoukładane w głowie!? Widziałaś go raz na oczy i od razu zaliczasz go do "podejrzanego towarzystwa"?
- On mieszka na Green Steet, a przecież tam doszło dziś do strzelaniny!
- Nie wiem, czy wiesz droga Julie, ale rodzina Venture pomogła tej rannej dziewczynie, więc nierozumiem tutejszych mieszkańców, dlaczego oskarżają ich o morderstwa?! - rzekł tato, "gasząc" tym samym jakąkolwiek ripostę mamy.
- Sandy, mam tego dość! Uważam, że powinniśmy się rozwieść! - oznajmiła mama, wprawiając tym samym mnie i tatę w osłupienie.

No rzeczywiście mają powód...



komentarze [3]

ajm hejt ewryłan! >> środa, 24 stycznia 2007 20:19:48


Witam. Nadszedł kolejny mroczny czas Viadra, w którym na warsztat idą kolejne mhroczne historie. No, dzisiaj nie tylko. Przede wszystkim Viadro chciałoby zaprosić na arcymroczny projekt niejakiego "Goti" który uraczył nas jakże mhrocznym >>ADRESEM<<. Serdecznie tam zapraszam, kolejne nowe, internetowe pojęcie Mhroku. Strach zagląda w oczy.
W dalszej części Viadro napotkało kolejną ciekawostkę, niestety pustą ale tytuł zapadł w żelaznej pamięci:

strasze historie

Ten tytuł był wzruszający. Dlatego też chwalebnie nadam go sobie. Mhroczne Viadro- Strasze Historie. Żeby Viadro było kupką piasku, rozpuściłoby się z radości. Mwahaha.

Otwiera się także na nowe horyzonty- będzie pobudzać swój umysl do refleksji nad uczuciami upadłych anielic. Dzisiaj pierwsza takie dawczynie myśli, mianowicie m.in. Mhroczne życie fajnej dziewczyny. Ale ma fajne przemyślenia. Begin.


Ten blog powstał w nienawiści do wszystkiego!!

A co sobie żałować będziesz!! Nienawidzę się! Krzesła! Biedronki! Papieru Toaletowego! AARGH!

ale lubie tez rasmusa! to mój ulubiny zespół! nie wiem dlaczego inni nie przepadaja za nim!

A Viadro chyba wie. Chcesz zadzwoń, to ci powiem.

po pierwsze ja nie lubię szkoły! (zreszto kto ją lubi?!) Oni się tak rządzą!

Zamykają w klatkach i każą szczekać!

Z polaka mam napisać reportaz o dowolnym temacie! Ja wybrałąm temat: reportaż z koncertu the rasmus! hehehe Myśle ze to idealny temat! na tym znam sie najlepiej! Mysle , że napisze na 5 z wielkim pluusem!

Krzyżykiem.

w tym tygodniu sie rozerwałąm! poszłam na dyskoteke! ja i kolezanki przebrałysmy sie za metalowców! i tak wymachiwałyśmy włosami do techna!

[Viadro z wielkimi oczodołami spogląda na umieszczone wyżej zdjęcie Viadera... tzn. Vadera]

niedowartosciowana! wszyscy mnie olewaja ! mam tego serdecznie dosyc! najlepiej sie wyprowadzic na alaske!

Na Alasce też są ludzie. Jeszcze ŻYWI



a najgorsze jest to, że nikt mnie dobrze nie zna!!

Ciesz się, że masz chociaż tę jedną zaletę.


Jak dobrze Viadro pamięta, inna pani znaleziona przypadkiem i jej dobre rady, a później historyjka, która hula po mrocznych historiach na prawo i lewo we wszystkie strony.


Mam dla was dobrą rade!Rubcie z blogami co chcecie tylko nie zdradzajcie hasła nie zaufanym osobą!

Możecie nawet je prowadzić i puszczać. Pozwala wam, jaka dobra.

Ona powiedziała mi że ma takie jajko na blogu z,którego sie coś wykluje tpytałam jej jak się robi takie jajko ona mi dała instrukcje.Ale nie umialam zrobic tego jaja.

Zapomniałaś je wysiedzieć, naturlich.

Najpierw mojego bloga o nazwie www.poprostu-ja-agata.blog.onet.pl zmienila na bloga dla doroslych powstawiala tam gole baby i nie byylo tam napisu ze to jest dla dooslych poprostu popsula mi bloga!

Żeby wstawiła swoje gole zdjęcia, to wtedy dopiero by popsuła.

dopiero potem jak zaczela mnie przezywaci ymienila mi chalo i zablokowala mnie na gg zorientowalam sie ze to ona!

Nie dajcie sobie ymienić chalo! Cokolwiek to znaczy

Kobieta wolno przeżóciła wzrok na sufit.Niczym pająk po suficie chodził jej mąż.

Spiderman!


Finito. Na koniec Viadro pozwala sobie pozdrowić wszystkich mhrocznych czytelników BlOgAsQa, oraz sieć zaznajomionych sprzętów domowych, m.in. rzulawinę i pszenicę. Sieg Heil!

komentarze [4]

Mroczne przygody Marissy del Solis part zwei. >> niedziela, 21 stycznia 2007 20:49:31




Czyli zabawy z alkoholem. Hay ho! Let's go!


Wprost z pokoju Alejandro przeszliśmy do wielkiego salonu.
-Napijesz się nalewki z malin? - zaproponowała Ana Lucia.

Proponuje nieletnim alkohol! To jest karalne!


Nagle moją uwagę przykuła fotografia pewnej młodej dziewczyny, identyczne do dziewczyny z mojego snu, w którym zginęła Mary Elizabeth, podobna do Nory Campel.
- Czy to ktoś z waszej rodziny?
- Tak, to Alex Nosferatu.

I kuzynki brata jego ciotecznej siostry


Słysząc nazwisko Nosferatu, przypomniała mi się "senna" rozmowa z Alex:
- Prędzej czy później i tak mnie zabiją!
-Czemu tak mówisz?
- Osądzono mnie o coś, czego nie zrobiłam!
A wszystko przez to, że...
- Że co?
- Że jestem wampirzycą!
- Wampirzycą?!
- Tak! Jak się nazywasz?
- Marissa! A Ty?
- Alex z rodziny Nosferatu!

Czytając to przypomniała mi się ‘rozbudzona’ ironia.


-Marissa, żyjesz? - spytała Ana Lucia, budząc mnie z letarku.

Nie, śmierć wywołał tajemniczy francuski
‘le tark’



- Wypij to! - rzekła Gloria, podając mi flakonik z niebieską substancją w środku.
- Co to takiego?
- Dzięki tej miksturze, nie będą mieli na Ciebie chrapki!

A może chrupki? Będą mieli ochotę na chrupki.


Po otwarciu flakonu poczułam wspaniały zapach jagód i za jednym razem pochłonęłam całą zawartość buteleczki.

Alkoholizm wśród młodzieży się szerzy!


Wszyscy byli mili i serdeczni. Nigdy nie pomyślałabym, że tacy mogą być wampirami!

Jeszcze wiele o nich nie wiesz.


- Widzisz Marisso, Gloria nie jest tylko zwykłym wampirem! - zaczęła Dalia.
- Jest również wiedźmą
- Lilly, nie zapominaj się! - oznajmił lekko zdenerwowany Salvador.
- Salvadorze, Lill ma rację!
Nie jestem zwykłą wampirzycą, jestem również wiedźmą! - przyznała Gloria.

Czas na wyznania, prawie jak Jerry Springer.


Niestety zginęła, a za jej śmierć obarczono moją rodzinę...
-Pomogę wam odzyskać dobre imię rodziny! – postanowiłam.

Postanowiłam ,że dotrwam do końca tej MHROCZNEJ powieści


Ze względu, że kolacja nakrapiana była winem, w średnim stopniu kontrolowałam swoje zachowanie.
Po chwili zbliżyłam usta do ust Alejandro i namiętnie go pocałowałam, czując żar jego warg.
Ze względu, że kolacja nakrapiana była winem, w średnim stopniu kontrolowałam

Piłeś, nie jedź!


Czując smak ust Alejandro, poczułam się jak w niebie!
Oczywiście ta chwila nie mogła trwać wiecznie; znikła wraz z pojawieniem się mojej mamy.
- Marissa, ojciec szuka Cię godzinami!
- M A M O ! ! !

A ta to się zawsze wtrąca!


- Marissa, gdzie go poznałaś? – dopytywała się od drzwi mama.
- Na targowisku!

Był w przecenie


- A jeśli mężczyzna, który wczoraj napadł na mnie i Alejandro przeżył mój cios łomem?! - przestraszyłam się i przyspieszyłam.

Nowe sposoby okazywania uczuć! Walenie łomem po głowie! Markiz de Sade byłby z was dumny!


- Wczoraj, po przyjeździe do Nowego Meksyku, przyśnił mi się dziwny sen...
Alex wraz z pewną dziewczyną, stała nad przepaścią; kłóciły się i w pewnym momencie, Alex zrzuciła dziewczynę w przepaść, a następnie sama skoczyła.
- Rzeczywiście, dziwny sen!

Weird and scary and bizarre...


- Skądże! Nie znam żadnej Mary Elizabeth! - zaprzeczyła Dalva, choć jej głos wyraźnie mówił co innego.

Wyraźnie powiedział ,że ją zna.

komentarze [3]

miszmasz >> piątek, 12 stycznia 2007 21:34:12



Po zmaglowaniu sporej ilości adresów zapowiadających się bardzo ciekawie, widzę wiele razy te same opowiadania. Dlatego z powodu dużej ilości placków wyszedł Viadru dzisiaj duży chaos. Zamieciony w kupę i napisany w słupku. Czego to Viadro nie widziało...


StRAsZne!
dZiŚ w SzKoLe Na 3 lEkcJi KornEliA H. mÓwiŁa żE cAła kLasA MusI siĘ leczYć!!! My siĘ nie pRzejMowaLiśMy Bo PoCo.....

...Jak widać, ciężko było. Przeglądu ciąg dalszy:

"Sabina zaczęła krzyczeć, a mężczyzna wbił jej nóż prosto w serce...Gdy rodzice Sabiny wrócili zobaczyli ją.Matka zmarła z przerażenia a ojciec się śmiał."

Prima Aprilis!

" Gościu chciał mnie dźgnąć ale ja powiedziałam -stop wiesz jaki jest dobry przecier pomidorowy?? nomalnie pycha i wtedy wyrwałam mu nóż z ręki i dźgnąłem go z 10 razy a on powiedział -źle to robisz! a ja podetnełam mu gardło i uciekłam. "

Krótka lekcja samoobrony. Prosto od transwestyty.

"I nagle usłyszała bardzo wysoki (...) krzyk."

I garbaty!

"W pewnej posiadłości w Atenach pojawiał się każdej nocy douch."

Nowy, lepszy Douch. Amerykański Douch prosto z Grecji.

"Kasi P. wyleciał z rak scyzoryk i uderzył prosto w serce Fizyczki.(...)Ale Ola w tym czasie bawiła się scyzorykiem i przez przypadek w czasie podrzucania scyzoryk wpił się w łepek Darka K."

Rodzice nie uczyli nie bawić się ostrymi narzędziami...

"Na korytarzu piwnicy słychać było jakieś jęczenie! Wszyscy byli przestraszeni. Nagle ktoś zapukał. Wszystkim serce zaczęło podchodzić do gardła! Jedynie Rafał miał dość odwagi żeby wyjść na zewnątrz... Otworzył drzwi... nagle do pomieszczenia, gdzie wszyscy się znajdowali wpadł duch, przewracając Rafała! Był to duch Hitlera!"

Duch, który pukał i czekał pod drzwiami. To dopiero wychowanie!

"Francenska spojrzała na niego i też poczuła do niego ogromny pociąg..."

Ogrooomny! Towarowy!

"NurTen [rolnik, jak doczytało Viadro] najwidoczniej usłyszał to i zauważył czmychajacą wśród zbórz Sandrę.
- Za nią! - wrzasnął do swej armii, która posłusznie pobiegła za Sandrą, która uciekała. - szybciej! szybciej! "


Ruszaj moja armio żyta!

Oho, i jeszcze perełka. Wrócę do CIEBIE

"pod ścianą postawił Sabinę wyją swoje kły i perw wypił z niej 50 ml kwi"

Dbał o linię, więc odmierzał co do kropelki.

"pewnego słonecznego dnia Kasia poszła do szkoły miała dośc daleko gdy szła koło drzew"

Drzewa kładły jej kłody pod nogi, żeby miała dalej.

"a ona powiedziała ze jak szła do szkoły to przechodziła przez drzewa"

dendrofilia wsteczna?

"Pewnego dnia Magda ze swoją rodzina wprowadziła sie do nowego domu ale nie wiedziała że ten dom zabija"

chowa się za rogiem i czyha z toporem.

"PEWNEGO DNIA 2 PILĘGNIARKI POSTANOWIŁY ZROBIĆ ŻART SWOJEJ KOLEŻANCE KTÓRA RÓWNIEZ BYŁA PIELĘGNIARKĄ WIĘC POSZŁY DO JEJ GABINETU I ZOSTAWIŁY LUDZKĄ NOGĘ TA ICH KOLEŻANKA POTEM WESZŁA DO TEGO GABINETU PIELĘGNIARKI ZASTANAWIAŁY SIĘ DLACZEGO ICH KOLEŻANKI NIE WYCHODZI TAK DŁUGO Z GABINETU NIE WESZŁY DO NIEGO BO SIE TROCHĘ BAŁY A TAICH KOLEŻANKA Z TEJ NOGI UGOTOWAŁA ZUPĘ I WYSZŁA Z GABINETU I ZAPROSIŁA ICH NA PYSZNY OBIADEK PIELĘGNIARKI ZJADŁY ZUPĘ ALE ICH KOLEŻANKA NAWET JEJ NIE TKNĘŁA A POTEM PIELIĘGNIARKI POWIEDZIAŁY PYSZNA ZUPĘ UGOTOWAŁAŚ A Z CZEGO JĄ ZROBIŁAŚ A KOLEŻANKA POWIEDZIAŁA ZROBIŁAM JĄ Z LUDZKIEJ NOGI KTÓRA TUTAJ LEŻAŁA A PIELĘGNIARKI POWIEDZIAŁY
- TO DLATEGO JEJ NIE TKNĘŁAŚ
- TAK DLATEGO DOBRZE WIEDZIAŁAM ŻE TO WY JĄ MI PODŁOŻYŁYŚCIE WSZYSTKO WIDZIAŁAM DLATEGO POSTANOWIŁAM ZROBIĆ WAM PYSZNĄ NIESPODZINKĘ
PO GODZINIE PIELĘGNIARKI STRASZNIE ŹLE SIE CZUŁY I PO CHWILI ZAMIENIŁY SIE W ŚMIERĆ Z KOSĄ"


Tę historię Viadro skopiowało w całości, bo zabrakło mu słów ze wzruszenia i... strachu, naturalnie.

"POTEM ZACZĘŁA JEŚĆ JEJ ZWŁOKI POTEM IZA ZAMIENIŁA SIĘ W ŚMIERĆ I ZACZĘŁA ZABIJAĆ WSZYSTKIE OSOBY KTÓRE SĄ PODOBNE DO JEJ SIOSTRY"

Patrzcie częściej w lustro, bo staniecie się pasztetem na stole tej pani.

"WYRZUCIŁ PAPIEREK KTÓRY UPADŁ NA TORY I WAGONIK SIĘ PRZEWRÓCIŁ"

Papierek był z twardego papierku.


komentarze [13]

mroofki >> niedziela, 7 stycznia 2007 21:56:25


RZelaznym uściskiem uchwytu wita was najmhroczniejsze Viadro z najmhrochniejszej piwnicy jaka w życiu mogłaby ujrzeć światło dzien... to znacz istnieć (czy wyobrażacie sobie jak tam musiało być CIEMNO?). Viadro usadowiło swoje RZelazne jestestwo na krześle i postanowiło zagłębić się w najbardziej mhroczne zakątki internetu już dzisiaj. Po długich szarżach usuniętych dzieł natrafiam oto na JEDNO. Zagłębiając się w gęstwiny Mhroku...


"... zobaczyła kawałek zakrwawionej koszuli Brada , a w niej jego ząb razem z Jonem obawiali się najgorszego ."

-Ząb zdecydowanie martwił się najmocniej.

"Nagle firanka poruszyła się. Myślała, że to wiatr, ale firanka zaczęła się do niej zbliżać."

-Firanka tylko chciała zaznać miłości.

"-Kim jestes? - nic nie poruszyło kieliszkiem, zapytał drugi raz - też nic. Aż nagle kieliszek zaczął powoli chodzić po literkach. Wyszło z tego słowo "MROK"."

-Mhroczny duch!

"natepnego dnia przyszly do szkoly ze scyzorykami i mialy chęć sie nimi "pobawic" .Ale kiedy mialy zrobić coś Arturowi T. zauwazyla to pani z Fizy i im je zabrala Marta i Magda po lekcji fizyki poszły do baby i zagroziły jej : że nie ma sie interesowac naszymi planami bo gorzko tego porzałuje : wykręcą jej mały łepek i żucą psom na pożarcie , a reszte ciała wypchają słomą i wyślemy do muzeum rewolucji (oby sie nie rozpadło ;]), ona sie przestraszyła i oddała ."

-Sam Hitler czegoś tak radykalnego by nie wymyślił.

"Ola się ucieszyła i krzyknęła : -Darek Kaput !!!"

-...O, a tego by sie przestraszył.

"Ale Marta żuciła scyzoryk w głowę Norberta i krzyknęła :- To się nazywa akcja od tyłu !!!"

-Akcja... ANALNA!

"Nie odwracajcie się ,bo moze właśnie teraz za wami są "Diablice"!!!"

-I wezmą was od tyłu!!

"Po pewnym czasie zaczela goraczkowo sprawdzac czy wszystkie drzwi i okna sa na pewno zamkniete. Kiedy się upewnila, ze tak jest odsapnela z ulga. Znowu zaczela wygladac przez okno..."

-Nono, jakieś zdolności przenikania przez szkło.

"Gdy woźny przyszedł otworzy szafke chłopiec był, chociarz raczej go nie było, może tylko kawałki."

-Czyżby nowe wcielenie Hamleta, "być albo nie być"?


"Jestem bardzo zdenerwowana wściekły Na moją "koleżaneczke"
JOANNE P(...) [Viadro ocenzurowało]
Ponieważ ona powiedziała mojemu BYŁEMU chłopakowi , że
ja ponoć go zdradzałam i dalej zdradzam z jego kumplem
A to jest NIE PRAWDA !!!
Asia !! Jeżeli teraz to czytasz to wiedz , że ja Cię BAAARDZO nie nawidze , bardzo ci dziękuje , ponieważ Marek tak sie wpienił , że PRAWIE MI ZŁAMAŁ RĘKĘ !!!"


-To zdecydowanie najtragiczniejsze opowiadanie.

",NIEDŁUGO WASZE DZIECI TEŻ TAK SKĄŃCZĄ JEŻELI ODMÓWIĄ, A MY ICH NAPEWNO ZNAJDZIEMY, JESTEŚMY WSZĘDZIE"

To my, ROZTOCZA! mwahahaha!

Jak to Kazik śpiewał "ja tu jeszcze wrócę".
komentarze [4]

ton mhrocznego popiołu


Dodaj do ulubionych